| Dane trasy | |
|---|---|
| Kategoria | Rower turystyczny |
| Kraj | Polska |
| Region | Jura Krakowsko - Częstochowska |
| Czas trwania | 14h 12m |
| Długość | 156.4 km |
| Wyświetleń | 423 |
| Słowa kluczowe | |
| jura, Szlak Orlich Gniazd, Kraków, Częstochowa | |
| Autor | |
| Uczestnicy | |
Brak uczestników | |
| Miejscowości | |
0 km Kraków22 km Skała47 km Olkusz55 km Klucze77 km Ogrodzieniec88 km Zawiercie92 km Włodowice104 km Niegowa137 km Częstochowa | |
| Pobierz | |
Po nieudanej wyprawie 3 dniowej, postanowiliśmy zrobić odcinek w jeden dzień :) Wyjazd o 6:30. Plan był taki, że jedziemy drogami wojewódzkimi, najkrótszą trasą. Wyznaczyłem sobie ją dokładnie i wgrałem do Garmina. No to w drogę :)
Było trochę zimno (koło 10 stopni), ale kilometry szły szybko. Dojechaliśmy do Skały. Tam śniadanie i dalej na Wolbrom. No i pedałujemy,...
Po nieudanej wyprawie 3 dniowej, postanowiliśmy zrobić odcinek w jeden dzień :) Wyjazd o 6:30. Plan był taki, że jedziemy drogami wojewódzkimi, najkrótszą trasą. Wyznaczyłem sobie ją dokładnie i wgrałem do Garmina. No to w drogę :)
Było trochę zimno (koło 10 stopni), ale kilometry szły szybko. Dojechaliśmy do Skały. Tam śniadanie i dalej na Wolbrom. No i pedałujemy, pedałujemy... zaczyna się robić nudno. Może by tak trochę zmienić plany i zobaczyć jakieś zameczki? Jasne. To odbijamy w lewo. Na mapie wyczaiłem skrót (trasa z Garmina już była nieaktualna).
Coś średnio się zgadzała ta mapa z rzeczywistością, ale co tam. Ładne widoczki i przyjemnie się jechało z górki. Potem chwila zastanowienia. Jednak droga w którą skręciliśmy to nie była ta "pierwsza w lewo" na mapie, bo jej w ogóle nie było na mapie :) Wracać? Pod górę? Nieeee... Zmieniamy znów plany, tylko troszeczkę więcej naokoło. Kierunek Rabsztyn.
Całkiem przyjemna droga, tylko znów asfalt i asfalt. Postanowiliśmy sobie urozmaicić drogę i pojechaliśmy kawałek Szlakiem Orlich Gniazd... pieszym :) Dotarliśmy do Rabsztyna. Wspięliśmy się na górę. Po batonie (na odzyskanie energii, której tego dnia miało się nam przydać sporo) i dalej w drogę. Tylko gdzie?
Nigdy nie widziałem Pustynii Błędowskiej... To tylko kawałeczek stąd...
Pustynia wyglądała jak łąka. Ale co tam, warto było. Mieliśmy do wyboru prostą drogę do Ogrodzieńca (którą jechaliśmy w zeszłym roku) albo Szlakiem Orlich Gniazd. A co tam, kawałeczek można nadrobić. Kierunek Zamek w Bydlinie.
Zamek? W zasadzie trochę gruzu. No ale jakbyśmy nie zobaczyli, to byśmy nie wiedzieli. Z zamku zeszliśmy z drugiej strony i dalej w drogę. Znowu trochę się pogubliśmy z mapą. Miała być droga, a nie było. Cośtam znaleźliśmy na przełaj. Trochę piaszczyście było, ale minęło nas dwoje rowerzystów z przeciwka, więc uznaliśmy że damy radę. Co prawda mieli grube opony i jechali bez sakiew. Hm, w sumie to my też nie mieliśmy sakiew tego dnia :) No ale co tam. I tak nie daliśmy rady jechać. Prowadziliśmy rower przez kilka kilometrów, aż do wymarzonego (choć nudnego) asfaltu.
W Podzamczu przerwa na obiad i decyzja... jedziemy dalej czy wsiadamy w pociąg? Jedziemy! Znaleźliśmy szlak, ale nie wiedzieliśmy w którą stronę mamy jechać. Musięliśmy się kawałeczek wrócić i dalej jak najszybciej do Częstochowy...
Plan był taki, aby dojechać do Kotowic, tam odbić na Żarki, potem przez Poraj i jesteśmy u celu. Ale będąc już Kotowicach, stwierdziłem, że nigdy nie widziałem Zamku w Mirowie. Pomyślałem, że podjadę na wzgórze i chociaż zobaczę z oddali. Tam stwierdziłem, że w sumie zamek jest bardzo blisko. I to z górki... :)
Dobra teraz to już serio jak najszybciej, bo zaczynało się robić późno. Trochę jednym szlakiem, trochę innym dojechaliśmy do okolic Złotego Potoku. Miejsce dobrze nam znane z ostatniego wypadu. Prawie jak w domu... Jeszcze tylko... 30 km.
Jadąc w stronę Zrębic spojrzałem w prawo... Skałka z dziurą w środku. Zawsze się zastanawiałem gdzie ona jest... a tu taka niespodzianka. Szybka fotka i z powrotem na rower. Słońce już było nisko...
Dojechaliśmy do Olsztyna, potem przez Kusięta i jesteśmy w Częstochowie. Udało się! :)





























| wysokość prędkość | Oś X | dystans czas |