| Dane trasy | |
|---|---|
| Kategoria | Rower turystyczny |
| Kraj | Polska |
| Region | Jura |
| Start | 30.04.2011 13:20 |
| Koniec | 30.04.2011 18:39 |
| Czas trwania | 5h 19m |
| Długość | 34.1 km |
| Wyświetleń | 335 |
| Słowa kluczowe | |
| jura, Szlak Orlich Gniazd, Kraków, Częstochowa | |
| Autor | |
| Uczestnicy | |
Brak uczestników | |
| Miejscowości | |
0 km Kraków28 km Krzeszowice | |
| Pobierz | |
Plan był taki, żeby dojechać do Częstochowy w 3 dni. Pogoda była piękna, słonko grzało, ale bez upału. Idealnie na rower.
Start trasy zgodnie z tabliczką Szlaku Orlich Gniazd. Początek nie zapowiadał się dobrze, bo nie zauważyliśmy pierwszego skrętu. Na szczęście miałem Garmina z narysowanym szlakiem i szybko wróciliśmy do naszej drogi.
Skręciliśmy na polną drogę, a potem Garmin pokazał, żeby skręcić w prawo. Gdzie? W te zarośla? No nic,...
Plan był taki, żeby dojechać do Częstochowy w 3 dni. Pogoda była piękna, słonko grzało, ale bez upału. Idealnie na rower.
Start trasy zgodnie z tabliczką Szlaku Orlich Gniazd. Początek nie zapowiadał się dobrze, bo nie zauważyliśmy pierwszego skrętu. Na szczęście miałem Garmina z narysowanym szlakiem i szybko wróciliśmy do naszej drogi.
Skręciliśmy na polną drogę, a potem Garmin pokazał, żeby skręcić w prawo. Gdzie? W te zarośla? No nic, jedziemy. Dróżka cienka na 10cm przy samej rzeczce. Warunki nie najlepsze na rower, ale jechało się bardzo przyjemnie.
Potem się okazało, że na wyświetlaczu pomyliłem ślady i jechaliśmy fragment niebieskim szlakiem pieszym. Ale co tam, pierwsze urozmaicenie mamy za sobą! :) No ale wróciliśmy do szlaku i dalej jako tako się go trzymaliśmy, przeważnie asfaltem.
W pewnym momencie szlak odbija w prawo mocno pod górę. Chyba właśnie o takich fragmentach myśleli opiekuni szlaku, ostrzegając że jest on wyczynowy. No było trochę prowadzenia pod górę. Z sakwami, na cienkich oponach nie dało się inaczej.
Potem było z górki. Dojechaliśmy do Brzoskwini. Tam postanowiliśmy trochę przyspieszyć drogi, bo zaczynało się chmurzyć. Zrezygnowaliśmy tymczasowo, ze szlaku, aby ominąć kolejną górkę i pojechaliśmy asfaltem. Droga bardzo przyjemna, choć przy A4 dość głośno.
W momencie zaczęło padać. Coraz mocniej i mocniej. Dojechaliśmy do przystanku pod zamkiem w Rudnie. Chcieliśmy przeczekać. 2 godziny i nic. Zobaczyliśmy zamek (jedyny na szlaku tego dnia :) No nic jedziemy dalej w deszczu do Krzeszowic i zobaczymy co będzie.
Dojechaliśmy cali przemoczeni - ubrania, buty, sakwy, śpiwory... Tym razem postanowiliśmy sobie darować. Każdy podróżnik czasem musi spasować... aby powrócić i kontynuować w innym (lepszym) czasie :)
Pociąg miał być akurat za kilka minut. Stoimy z rowerami na stacji. Podjeżdża pociąg. Zaczynam wnosić rower do pociągu - gwizd, drzwi się zamykają, uderzam w nie kołem. Pociąg odjeżdża. Rzucam rower, biegnę za pociągiem walę w drzwi, wymachuję do maszynisty. Nic. Odjechał. My stoimy w deszczu. Za godzinę następny.
Pobiegłem do pani w okienku, że chcę złożyć skargę. Pokazała mi stary pożółkły zeszyt skarg i zażaleń. Darowałem sobie. Obmyśliliśmy plan na kolejny pociąg. Wchodzi jedna osoba i w razie czego zaciąga hamulec bezpieczeństwa. Na szczęście tym razem nie było to potrzebne. Siedliśmy w przedziale bagażowym. Kiedy wyjeżdżaliśmy ze stacji Krzeszowice, przestało padać i wyjżało słońce...
Pomyślałem sobie, może kiedyś zrobimy ten odcinek w jeden dzień?







| wysokość prędkość | Oś X | dystans czas |