| Dane trasy | |||||
|---|---|---|---|---|---|
| Kategoria | Ponton | ||||
| Kraj | Polska | ||||
| Region | Wyżyna Krakowsko-Częstochowska | ||||
| Start | 2010-07-11 09:18:36 | ||||
| Koniec | 2010-07-11 19:28:22 | ||||
| Czas trwania | 10h 9m 46s | ||||
| Długość | 17.5 km | ||||
| Wyświetleń | 98 | ||||
| Autor | |||||
| Słowa kluczowe | |||||
| ponton, rzeka, spływ, Warta, Nowa Wieś, Poczesna | |||||
| Uczestnicy | |||||
| |||||
| Pobierz | |||||
Start na ulicy Westerplatte, Auchan-busem do marketu po zapasy, potem krótki spacer i nad rzekę. Rzeka dość kręta, ale płynie się przyjemnie i spokojnie... Mijamy łąki, pasące krowy, mosty kolejowe.
W przerwie sprawdzałem coś w telefonie, który wyślizgnął mi się z ręki i zanurkował. Szybko po niego sięgnąłem, ale już zdążył opaść na dno. Nawet się nie wyłączył - jednak co Nokia to Nokia :)
Na Bugaju tama. W przewodniku napisano, żeby...
Start na ulicy Westerplatte, Auchan-busem do marketu po zapasy, potem krótki spacer i nad rzekę. Rzeka dość kręta, ale płynie się przyjemnie i spokojnie... Mijamy łąki, pasące krowy, mosty kolejowe.
W przerwie sprawdzałem coś w telefonie, który wyślizgnął mi się z ręki i zanurkował. Szybko po niego sięgnąłem, ale już zdążył opaść na dno. Nawet się nie wyłączył - jednak co Nokia to Nokia :)
Na Bugaju tama. W przewodniku napisano, żeby płynąć w lewo - tak też zrobiliśmy. Podobno przez teren huty już można płynąć. Jak się okazało mają tam tamę. Wynieśliśmy pontony i przedzieramy się przez krzaki. Brama. No trudno - trzeba zbadać sprawę - browar w rękę i przez siatę. Nachyliłem się nad tamą z drugiej strony i... wypał mi telefon wraz z nawigacją... na szczęście większość zatrzymała się na krawędzi, spadła tylko bateria... Wtedy podszedł do nas ochroniarz...
Jednak nie można przechodzić przez siatkę. Udawaliśmy głupa :) Nie wiedzieli co z nami zrobić i nas puścili. Przepłynęłiśmy na drugą stronę rzeki i tam wysiedliśmy. Trzeba było nieść pontony kilkaset metrów za tamę. Ja i Florek stwierdziliśmy, że wolimy płynąć zbiornkiem. Takiego syfu to ja w życiu nie widziałem! Jednak zły pomysł!
Dotarliśmy do rzeki. Powoli już mieliśmy dosyć, a był jeszcze kawałek. Potem zaczęło się robić wąsko i było pełno jakiejś trawy, czy co to tam było. Na niej się zatrzymało mnóstwo śmieci. Ogólnie mało przyjemna część spływu. Do tego coraz większe zmęczenie. No i niedługo zaczynał się finałowy mecz Mistrzostw Świata.
Plusku-plusku i dopłynęliśmy. Dobry kolega Artur raczył po nas wyjechać samochodem i nawet nie miał nic przeciwko temu, że woda z pontonów zalewa mu bagażnik (Dzięki!).
Mecz finałowy zaczęliśmy oglądać od połowy. Ale i tak była taka lipa, że tylko czekaliśmy aż się skończy...






| prędkość wysokość n.p.m. | Oś X | dystans czas |