| Dane trasy | |||||||
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| Kategoria | Ponton | ||||||
| Kraj | Polska | ||||||
| Region | Wyżyna Krakowsko-Częstochowska | ||||||
| Start | 11.07.2010 09:18 | ||||||
| Koniec | 11.07.2010 19:28 | ||||||
| Czas trwania | 10h 9m | ||||||
| Długość | 17.5 km | ||||||
| Wyświetleń | 453 | ||||||
| Słowa kluczowe | |||||||
| ponton, rzeka, spływ, Warta, Nowa Wieś, Poczesna | |||||||
| Autor | |||||||
| Uczestnicy | |||||||
| |||||||
| Miejscowości | |||||||
0 km Poczesna4 km Częstochowa | |||||||
| Pobierz | |||||||
Start na ulicy Westerplatte, Auchan-busem do marketu po zapasy, potem krótki spacer i nad rzekę. Rzeka dość kręta, ale płynie się przyjemnie i spokojnie... Mijamy łąki, pasące krowy, mosty kolejowe.
W przerwie sprawdzałem coś w telefonie, który wyślizgnął mi się z ręki i zanurkował. Szybko po niego sięgnąłem, ale już zdążył opaść na dno. Nawet się nie wyłączył - jednak co Nokia to Nokia :)
Na Bugaju tama. W przewodniku napisano,...
Start na ulicy Westerplatte, Auchan-busem do marketu po zapasy, potem krótki spacer i nad rzekę. Rzeka dość kręta, ale płynie się przyjemnie i spokojnie... Mijamy łąki, pasące krowy, mosty kolejowe.
W przerwie sprawdzałem coś w telefonie, który wyślizgnął mi się z ręki i zanurkował. Szybko po niego sięgnąłem, ale już zdążył opaść na dno. Nawet się nie wyłączył - jednak co Nokia to Nokia :)
Na Bugaju tama. W przewodniku napisano, żeby płynąć w lewo - tak też zrobiliśmy. Podobno przez teren huty już można płynąć. Jak się okazało mają tam tamę. Wynieśliśmy pontony i przedzieramy się przez krzaki. Brama. No trudno - trzeba zbadać sprawę - browar w rękę i przez siatę. Nachyliłem się nad tamą z drugiej strony i... wypał mi telefon wraz z nawigacją... na szczęście większość zatrzymała się na krawędzi, spadła tylko bateria... Wtedy podszedł do nas ochroniarz...
Jednak nie można przechodzić przez siatkę. Udawaliśmy głupa :) Nie wiedzieli co z nami zrobić i nas puścili. Przepłynęłiśmy na drugą stronę rzeki i tam wysiedliśmy. Trzeba było nieść pontony kilkaset metrów za tamę. Ja i Florek stwierdziliśmy, że wolimy płynąć zbiornkiem. Takiego syfu to ja w życiu nie widziałem! Jednak zły pomysł!
Dotarliśmy do rzeki. Powoli już mieliśmy dosyć, a był jeszcze kawałek. Potem zaczęło się robić wąsko i było pełno jakiejś trawy, czy co to tam było. Na niej się zatrzymało mnóstwo śmieci. Ogólnie mało przyjemna część spływu. Do tego coraz większe zmęczenie. No i niedługo zaczynał się finałowy mecz Mistrzostw Świata.
Plusku-plusku i dopłynęliśmy. Dobry kolega Artur raczył po nas wyjechać samochodem i nawet nie miał nic przeciwko temu, że woda z pontonów zalewa mu bagażnik (Dzięki!).
Mecz finałowy zaczęliśmy oglądać od połowy. Ale i tak była taka lipa, że tylko czekaliśmy aż się skończy...






| wysokość prędkość | Oś X | dystans czas |